Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ateizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2009

Lepszego

Czuję się staroroczna. Nigdy nie robiłam postanowień noworocznych, zawsze 1 stycznia był dla mnie tylko datą. Bo tak naprawdę poza datą nie zmienia się nic. Nie stajesz się inną osobą, świat nie zmienia się w tej jednej sekundzie na lepsze ani na gorsze, ludzie wokół ciebie nie stają się lepsi i trudno realnie oczekiwać jakiejkolwiek zmiany jako rezultatu samego "chcenia", czy też bardziej popularnego "szczęścia". Ale przyzwyczailiśmy się do istnienia tych, jakże użytecznych, tajemniczych przyczyn sprawczych i weszło nam w nawyk zrzekanie się części odpowiedzialności za swój los. Nawet skrajni racjonaliści nie wyzbędą się owego przyzwyczajenia, które człowiek ze swej natury posiada od czasów wspólnot plemiennych. Wierzymy w to, co chcielibyśmy, by było prawda. Tak jak widzimy to, co chcemy widzieć.
Kiedy wybiła północ, robiłam na O'Connel Bridge zdjęcia przy czasie B. Sypał śnieg i w ciszy niemal słyszałam szmer upadających płatków. Byłam zbyt zaabsorbowana wycieraniem pierścienia obiektywu, zbyt oddalona myślami od fizycznego punktu zaczepienia, zbyt pochłonięta grą świateł odbitych na powierzchni Liffey. Nawet nie odnotowałam faktu, że cały Dublin wznosił właśnie toasty i składał obie noworoczne życzenia.
Życzę sobie wszystkiego lepszego w Nowym Roku. Na najlepsze nawet nie liczę.

wtorek, 10 listopada 2009

Kościół i jego obrońcy

Pół dnia spędziłam na wojnie religijnej toczącej się na łamach internetowego serwisu aktualności WP pod wpływem artykułu na temat wprowadzenia zakazu wieszania symboli religijnych w placówkach publicznych. Mariusz Agnosiewicz (redaktor naczelny Racjonalisty) w bardzo rzeczowy sposób wyłożył podbudowę ideologiczną koniecznej do przeprowadzenia sekularyzacji szkół i urzędów. Bez cienia wątpliwości, neutralność wyznaniowa nie jest domeną naszego kraju, ale zadziwiło mnie, do jakich komentarzy posunęli się internauci, którzy nie poprzestali na swych zwyczajowych, wielce adekwatnych aluzji do "komuny", o, nie! Fala wzburzenia spowodowała tendencję solidarności narodowej "prawdziwych Polaków", a niektórzy autorzy wręcz sugerowali istnienie tajnego sojuszu między ateistami, homoseksualistami i syjonistami. Ale to mogło być jeszcze w jakimś stopniu śmieszne, przerażające natomiast były ścieżki, którymi kroczyła owa bezbrzeżna mądrość objawiona. Ścieżki owe wiodły między innymi do absurdalnych sofizmatów typu: "Jeśli krzyż jest symbolem istnienia Boga, to brak krzyża jest symbolem nieistnienia Boga! Więc ściana bez krzyża jest symbolem ateizmu!" albo też "Ateizm jest również wiarą. Jest to wiara w nieistnienie Boga"
Koń by się uśmiał, ale co poradzić? Boli nie tylko kulawa logika, boli cała wściekłość tkwiąca w społeczeństwie, które wciąż na każdą bodajże wzmiankę o ateistach i jakichkolwiek ich zaistnieniu w życiu publicznym reaguje narodowowyzwoleńczym wręcz buntem i wyciąga oręż walki przeciw sługusom Szatana. Swoją drogą, ciekawe, że większość z nich słowa "ateista" nie rozumie. Biorą nas za jakichś innowierców, odłam protestancki, sektę.
Korzystając z okazji, wytknęłam parę sylogizmów, ale moja wiara w polskie społeczeństwo podupadła. Przypomniałam sobie, dlaczego nie oglądam wiadomości z Polski.
Ale to była druga część dnia, pierwszą albowiem spędziłam na włóczędze po centrum Dublina, fotografowaniu ulicznych grajków oraz wnętrza, uwaga... "Kościoła Chrystusowego"! Cóż, budowla to wielce okazała, wzniesiona w 1038 roku. Bilet kosztował 6 euro, które z bólem serca - czując uporczywe burczenie w brzuchu - zamieniłam na godzinną wycieczkę po obiekcie. Jako że w krypcie Kościoła obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania, musiałam wytłumaczyć miłemu panu, iż wchodzę tam uzbrojona w aparat analogowy, niezaopatrzony w lampę błyskową, w wyniku czego zezwolenie na dokumentację uzyskałam.
Wbrew moim oczekiwaniom, w krypcie nie było ani śladu trupa, jedynie płyty nagrobne, w wyniku którego to niezaspokojenia moich nekrowizualnych żądz, jako następny cel obrałam Katedrę Świętego Patryka. Plan działania na najbliższe dni wygląda następująco:
Dublin Northside,
St Patrick's Cathedral,
Dublin Port

Good luck to myself